|
Boją się go wszystkie osiedlowe gołębie. Uwielbia przekrzykiwać dzieci na szkolnym boisku, kocha być podziwiany przez przechodniów, kiedy wychodzi razem z panią Jagodą na spacer. "To on rządzi na Służewie" - mówi o swoim pupilu właścicielka.
Marcinek to ogromna, biała papuga kakadu. Można go czesto spotkać w okolicach Landu i bazarku przy Wałbrzyskiej, kiedy wykrzykuje wniebogłosy siedząc grzecznie na ramieniu pani Jagody, emerytki z ul. Podbipięty. "Oj, taki grzeczny to on wcale nie jest" - śmieje się pani Jagoda. Bo Marcinek uwielbia ganiać gołębie wokół Landu, a kiedy ma ochotę polatać, opuszcza bezpieczne ramię właścicielki i krąży nad osiedlem. Marcinka piętnaście lat temu w sklepie zoologicznym przy Czerniakowskiej kupił nieżyjący już mąż pani Jagody. Ptak spędzał z nimi każdą chwilę, był zabierany nie tylko na spacery, ale też na wszystkie dłuższe wyjazdy. "Nie lubi tylko morza. Boi się szumu fal" - mówi pani Jagoda. Marcinek świetnie znosi jazdę samochodem. I niegdy nie zdarzyło mu się zabrudzić wnętrza. "Kiedy robił się niespokojny, otwieraliśmy okno, a on po prostu się załatwiał" - opowiada właścicielka papugi.
Kobieta podkreśla, że jej kakadu to wyjątkowo władczy ptak. "On doskonale zna osiedle. Ma tu swoje ulubione drzewa i miejsca. Kiedy wychodzimy, to właściwie on mnie prowadzi, ciągnąc delikatnie w tę stronę, w którą ma ochotę" - opowiada pani Jagoda. Marcinek lubi spacerować w okolicach szkół. "Kocha przekrzykiwać biegające dzieci, jest wtedy przeszczęśliwy" - mówi. Służewska kakadu potrafi także mówić. Ale oczywiście nie na zawołanie, a tylko wtedy, kiedy ma na to ochotę. "Pięknie mówi dzień dobry, czasem też coś powtarza" - zdradza właścicielka. Kto może liczyć na zaszczyt przywitania przez Marcinka? "On natychmiast wyczuwa, czy ktoś lubi zwierzęta. No i uwielbia, kiedy ktoś go podziwia" - dodaje pani Jagoda. Marcinek ma też nietypowe jak na ptaka gusta kulinarne. Niespecjalnie nęcą go oferowane w sklepach zoologicznych karmy dla papug. "Właściwie to jemy to samo. Marcinek najbardziej lubi jajka, ale je też ryż i kluski" - mówi pani Jagoda. Prawdziwym przysmakiem są dla niego ślimaki. "Rozbija skorupkę i wyjada ślimaka. Kiedyś po takiej uczcie strasznie się wybrudził. Jak przyszliśmy do domu, to sam wystawiał łapki, żeby mu je wymyć" - opowiada pani Jagoda. Obecnie pani Jagoda próbuje znaleźć Marcinkowi narzeczoną. Choć to sprawa przyszłości - zastanawia się także nad oddaniem ukochanego ptaka w dobre ręce. "Ja już nie zawsze daję radę poświęcać mu tyle czasu, ile on wymaga" - mówi. Podkreśla jednak, że kakadu nie jest na sprzedaż. "On sam musi zaakceptować ludzi, z którymi może zamieszkać" - zaznacza pani Jagoda.
kas |